Ostatnio znów mam szczęście do dobrych książek. Czasem to pozycje polecane przez Panie Bibliotekarki (tak jak „Szukając Jane” Heather Marshall), czasem to książka mnie znajduje (tak było z „Między falami” Sary Moss, dzięki której odkryłam inne książki tej Autorki), a czasem uda mi się porwać coś jeszcze nieczytanego z półki nowości. I tak właśnie było z „Korespondentką” Virginii Evans, książką roku 2025 Amazona, którą sama Ann Patchett (moja kolejna literacka miłość) nazwała powodem do świętowania. Ta rekomendacja przekonała mnie na tyle, że sięgnęłam po nią bez czytania zapowiedzi na okładce.
„Korespondentka”, czyli książka w formie listów
„Korespondentka” to książka, która składa się z listów. Tylko listów. Są to listy pisane na przestrzeni kilku lat przez i do głównej bohaterki, siedemdziesięcioletniej Sybil van Antwerp. Bohaterka od zawsze uwielbiała pisać listy i zdecydowanie wolała ten typ komunikowania się od rozmowy telefonicznej. Pisanie listów pomagało jej zebrać i uporządkować myśli. W jednym ze swoich listów tłumaczy, dlaczego nadal podtrzymuje ten archaiczny sposób komunikacji:
Proszę sobie wyobrazić te listy, które ktoś wysyła w świat, listy przychodzące w odpowiedzi, są jak fragmenty najwspanialszych puzzli, albo, to lepsza metafora, jeśli są datowane, to ogniska długiego łańcucha, a chociaż te ogniwa nigdy nie zostaną połączone, bo to z pewnością się nie wydarzy, pozostaną po wsze czasy rozrzucone po ziemi jak delikatne nasiona umierającego dmuchawca. Czyż nie ma czegoś cudownego w tym, że historia naszego życia została w jakiś sposób zachowana, że pewnego dnia ten właśnie list może mieć dla kogoś znaczenie, choćby najmniejsze? (str. 65)
W swoich listach Sybil korespondowała z wieloma osobami. Regularnie pisała do rodziny i przyjaciół, podtrzymując tym samym ważne dla niej relacje, dzieląc się wydarzeniami z życia codziennego, ale również wracając do wydarzeń, nierzadko bolesnych, dotyczących przeszłości. Zdarzały się też listy, które bohaterka pisała, aby załatwić jakąś sprawę, jak na przykład do Pani Dziekan, aby zapisać się na zajęcia na uniwersytecie, lub do pracownika firmy zajmującej się badaniami genetycznymi, gdzie poszukiwała swoich korzeni. Co ciekawe, te początkowo dość urzędowe listy z czasem zmieniały się w długotrwałe relacje pomiędzy korespondentami a nawet przenosiły się do życia w realu. Warto wspomnieć, że bohaterka pisała także do autorów książek, które przeczytała, aby podzielić się z nimi swoim odbiorem lektury albo własnymi podobnymi doświadczeniami.
To jednak nie fabuła, ale forma książki stała się inspiracją do tego artykułu.
Już w trakcie czytania książki, zaczęłam nabierać coraz większej ochoty na powrót do pisania listów. W świecie zdominowanym przez technologie, gdzie wymieniamy się coraz krótszymi wiadomościami pozbawionymi interpunkcji i upstrzonymi morzem emotikonek, zapragnęłam nagle powrócić do odręcznego pisania listów na pięknej papeterii. Nie tylko dlatego, że przyjemnością jest samo pisanie piórem na pięknych kartkach. Pomyślałam o tym, bo listy zmuszają nas do zatrzymania się, do uważniejszego spojrzenia na nasz świat i do podjęcia próby opowiedzenia go drugiej osobie, co wcale nie musi być łatwe. Wakacje wydały mi się idealnym momentem, aby wrócić do tej formy pisania.
Pomysły na wakacyjne listy
Poniżej proponuję trzy pomysły na wakacyjne listy. Każdy z nich idealnie nadaje się na ćwiczenie refleksyjne, które możesz wykonać w wolnej chwili (w dowolnym języku), aby wczuć się w atmosferę wakacji. Jednocześnie poniższe pomysły mogą być wykorzystane jako ćwiczenia na zajęciach językowych, które pozwolą Waszym uczniom nie tylko użyć języka angielskiego w naturalnym kontekście ale także wprowadzą ich w wakacyjny nastrój.
Nasze wakacyjne lektury, czyli list do pisarza
Wybierzmy książkę, która z wakacjami zawsze nam się kojarzyła. Następnie napiszmy list do pisarza, w którym podzielimy się tym, gdzie czytaliśmy jego/jej książkę, co się wtedy działo, i jak ta książka się w to wpisała. Możemy skupić się na samym momencie lektury, kiedy w upalny lipcowy dzień jesteśmy nad jeziorem, leżymy w hamaku z książką w jednej ręce, a drugą odganiając się od atakujących nas komarów. Bzyczenie, szum traw, odgłos uderzania wioseł o wodę. Zanurzmy się w ten moment, namalujmy go słowami dla naszego pisarza, aby dać mu szansę przekonać się, że jego książka żyje.
Jak można zacząć:
Szanowny Panie Zbigniewie,
zacznę od tego, że jest mi niezmiernie przykro, że nigdy nie przeczyta Pan tego listu. To po pierwsze. Po drugie, nie mogę sobie darować, że poznałam Pana Samochodzika tak późno, kiedy sama byłam już mamą. Ileż radochy miałabym z Pana lektur, gdybym znała je wcześniej!
Nie ma chyba drugiej takiej książki, która tak bardzo przenosi mnie w wakacyjny nastrój jak „Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców”. Lipiec, Mazury, jezioro, upał i przygody (z tajemniczą historią w tle), w których każdy chciałby brać udział…
Myślę, że po napisaniu takiego listu z niecierpliwością wrócicie do opisanej przez siebie lektury. Bo powroty, także te czytelnicze, są naprawdę fajne! Tym bardziej, że za każdym razem zwracamy uwagę na coś innego. Bo książka to takie lustro, w którym każdy może się przejrzeć. A że stale się zmieniamy, to i nasz odbiór książki się zmienia.
To też bardzo fajne zadanie, które możecie wykorzystać z Waszymi uczniami. Napisanie listu o wakacyjnej lekturze pozwoli Waszym uczniom nie tylko poćwiczyć język angielski, ale przede wszystkim lepiej poznać siebie nawzajem, w tym swoje czytelnicze gusta. W ten sposób zarówno Wy jak i Wasi uczniowie dowiecie się, co czytają inni na wakacjach. I być może znajdziecie nową wakacyjną lekturę dla siebie!
Powrót do przeszłości, czyli list do osoby, z którą spędziliśmy niezapomniane wakacje
To bardziej nostalgiczna wersja listu. Możemy pomyśleć o naszych przyjaźniach z dzieciństwa, które zostawiliśmy za sobą. Osobach, które były obecne w naszym życiu w tamtym okresie. Co takiego wspólnie robiliśmy? Jak spędzaliśmy czas? Co szczególnie utkwiło nam w pamięci? Napiszmy list do tej osoby, opisując właśnie jedną z takich przygód.
A gdybyście mieli problemy z przypomnieniem sobie jak spędzaliście letni czas, zajrzyjcie do „Kąkola” Zośki Papużanki. Dla mnie nie ma tekstu, który lepiej przenosi mnie do mojego dzieciństwa niż ta książka!
Jak można zacząć:
Dziewczyny,
sporo czasu minęło od naszego ostatniego spotkania. 20 lat? Chyba nieco więcej. Ja jednak często wracam myślami do tego lata, które spędziłyśmy razem na wędrówkach po Bieszczadach.
Byłyśmy wtedy po pierwszej klasie liceum. Aż się dziwię, że nasi rodzice zgodzili się puścić nas zupełnie same w taką dzicz! I to w czasach kiedy nie było internetu a noclegów szukało się wertując przewodnik po Bieszczadach a nie tak jak dzisiaj, scrollując kolejne apartamenty na bukingu. Poza tym, kto by szukał apartamentów w Bieszczadach w tamtych czasach…
Pisząc taki list przywołacie czasy, które – wydawać by się mogło – już dawno minęły. A tu proszę – znów macie przed oczami tamtych siebie: młodych, pełnych energii, z wiarą, że jeszcze wszystko przed Wami! Czasem wydaje mi się, jakby to było jakieś inne życie i inna ja.
Dla Waszych uczniów ten list to z kolei doskonała okazja nie tylko do powtórki czasów przeszłych, ale przede wszystkim poznania słownictwa związanego z dzieciństwem i zabawami na świeżym powietrzu. Play tag, hide and seek, treasure hunt to tylko niektóre z nich.
Praktyka uważności, czyli list do wakacyjnego gospodarza
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wracać na wakacje w te same miejsca. Mam takie dwie ulubione miejscówki, zarówno nad morzem jak i w górach. Jestem tam praktycznie co roku. Teraz, kiedy wakacje jeszcze przed nami, można wprowadzić się w wakacyjny nastrój pisząc list do naszego gospodarza. Przenieść się myślami w tamto miejsce, napisać za czym tęsknimy najbardziej, czego nie możemy się doczekać. Możemy skupić się na samym miejscu – wynajmowanym domku, drodze do miejsca docelowego, ale również leniwym poranku, ulubionej ścieżce biegowej czy spacerowej w okolicy. Mogę Wam zagwarantować, że po napisaniu takiego listu poczujecie, że do wyjazdu jest bliżej niż dalej!
Jak można zacząć:
Droga Pani Gabrysiu,
za dwa miesiące o tej porze będziemy właśnie przejeżdżać przez mostek, aby już po niecałym kilometrze (przedzierania się przez tłum rozgrzanych niedzielnym słońcem plażowiczów) szutrową polną drogą zajechać przed Pani uroczy pensjonat! Wysiądę z samochodu, otworzę furtkę (przez którą każdego ranka wychodzę na poranną przebieżkę, kiedy wszyscy jeszcze smacznie śpią), przywitam się z Panią i powoli zacznę zwalniać…
Ten pomysł na list to nie tylko doskonały powrót do ukochanych wakacji, ale także praktyka uważności. Zachęcam Was, aby w tym liście skupić się na jednej czynności, która nieodłącznie wiąże się z Waszą wakacyjną destynacją.
Do praktyki uważności warto zachęcić też Waszych uczniów. Poproście ich, aby wyobrazili sobie swoją ulubioną wakacyjną czynność, którą wykonują na wyjeździe a następnie opisali ją krok po kroku. Zwróćcie im uwagę na to, że najważniejsze w ich opisie powinny być szczegóły, małe rzeczy, które odbierają wszystkimi zmysłami. Niech opiszą nie tylko to, co widzą, ale także to, co słyszą i czują.
Podsumowując
Myślę, że tych pomysłów na wakacyjne listy by nie było gdyby nie „Korespondentka” Virginii Evans. To właśnie ta książka przypomniała mi o listach, o przyjemności z ich pisania, ale też refleksji i uważności, które są w nie wpisane. Warto spróbować choć przez chwilę być jak Sybil i napisać list, zapisać fragment swojej historii, nawet jeśli trafi on na dno naszej szuflady i nigdy nie zostanie wysłany do adresata. Przecież finalnie chodzi o to, aby pisać. A jeśli pisaniem można przenieść się nad jezioro, na plażę lub w ukochane góry (niepotrzebne skreślić), to dlaczego nie spróbować?
Lista wspomnianych książek:
- Evans, V. 2026. „Korespondentka”. Wydawnictwo Filia (tłum. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka)
- Marshall, H. 2026. „Szukając Jane”. Wydawnictwo Albatros (tłum. Anna Dobrzańska)
- Moss, S. 2018. „Między falami”. Wydawnictwo Poznańskie (tłum. Paulina Surniak)
- Nienacki, Z. 1980. „Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców”. Wydawnictwo Pojezierze.
- Papużanka, Z. 2021. „Kąkol”. Wydawnictwo Marginesy.
